Jonasze

Jednym tchem przeczytałem książkę napisaną na podstawie konferencji o. Adama Szustaka OP o mężczyznach, opartej na kanwie i (anty)przykładzie starotestamentalnego proroka Jonasza. Najpierw zdezerterował, potem dał się wrzucić do morza, został zjedzony, ale niestrawiony, następnie wypluty niedaleko miasta, dokąd był posłany. Wreszcie spektakularny sukces duszpasterski spowodował, że, „śmiertelnie zagniewany”, zechciał umrzeć w cieniu i odosobnieniu. I to wszystko dzieje się raptem na kilku kartach jednej z najkrótszych ksiąg Starego Testamentu.

Trudno nie zgodzić się z o. Adamem, że w zasadzie wszystkie reakcje i działania Jonasza, to nic innego jak zbiór zachowań każdego mężczyzny.

Lenistwo to wszak nasz podstawowy grzech (vide: nothing box), a słabość, strach i bezsilność są tematami tabu, które w ten czy inny sposób zabijamy niczym Kain Abla.

Lubimy zaparkować sobie w naszej strefie komfortu, a im dłużej tam przebywamy, tym bardziej gnuśniejemy, niczym ociężałe stare lwy leżące na skale osądu świata, którą od wzgórza Mądrości dzieli bezkresne, całkiem starotestamentalne morze.

Tak, jesteśmy stworzeni do rzeczy wielkich, ale już ich definiowanie i prawidłowe postrzeganie sprawia nam kłopot do tego stopnia, że nawet gdy stają się naszym udziałem, pozostajemy „śmiertelnie zagniewani” i kompletnie nieczuli na bogactwo i dobro, które staje się naszym udziałem – tylko dlatego, że nie całkiem zgadza się z naszymi wyobrażeniami.

A w tym wszystkim najbardziej chwyta mnie za serce jak dobrotliwie i czule prowadzi nas dobrą drogą nasz Ojciec. Jak cierpliwie i spokojnie znosi nasze fochy, dezercje i każde kolejne fiasko, a zaraz za nim, po prostu, zło, które, sprzeciwiając się Jego woli, przynosimy światu. I dyskretnie, niemal niezauważalnie Jego Dobrotliwa Ręka popycha nas w lepszym kierunku, a ledwo słyszalny Głos zadaje wibrujące pytania: „czy uważasz, że słusznie jesteś oburzony?” i wreszcie:

„A czyż ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?”

Jon 4, 11

Dlatego podejmujmy Jonaszowe kroki: skracajmy perspektywę przyszłości do 3 dni naprzód, szczególnie w walce ze słabościami, a nadto lenistwem, bez zbędnych racjonalizacji stawajmy w prawdzie i nie bójmy się postępować ze sobą radykalnie (jeśli trzeba, pozwalając wrzucić się do morza), dawajmy wyciągać się z naszego szałasu, by poznać perspektywę świata spod krzewu rycynusowego, z wiarą trwajmy w pokoju i przebaczajmy nawet najgorszym wrogom, miast każdemu wymierzać lekcję, policzek lub sprawiedliwość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.